filip stojilkovic cracovia kraków

Filip Stojilković ma nowy klub. Cracovia sprzedała go w najlepszym momencie?

Jeszcze niedawno Filip Stojilković był jednym z najważniejszych zawodników Pasów. W Cracovii potrafił wykorzystać swoje atuty, zdobywał bramki i szybko zapracował na zagraniczny transfer. W rundzie jesiennej rozegrał dla naszego klubu 19 spotkań, w których strzelił siedem goli i zanotował trzy asysty. Zimą przeniósł się do Pisy, a jego sprzedaż stała się trzecim najwyższym transferem wychodzącym w historii Cracovii.

Dziś wiemy już, że włoski kierunek nie okazał się dla niego tak udany, jak mógł zakładać. Stojilković nie zbudował w Pisie pozycji podobnej do tej, którą miał przy Kałuży, i teraz szykuje się do kolejnej zmiany klubu. Jego nowym zespołem ma zostać Rapid Bukareszt. Z naszej perspektywy trudno nie odnieść wrażenia, że Cracovia sprzedała napastnika dokładnie wtedy, gdy jego wartość była najwyższa.

W Cracovii błyszczał, we Włoszech już nie poszło

Stojilković bardzo dobrze pasował do zespołu Pasów. Był szybki, silny i potrafił skutecznie atakować wolną przestrzeń. Regularnie pojawiał się w miejscach, w których powinien znajdować się napastnik, a przede wszystkim dawał nam konkrety w postaci bramek i asyst. Nie zawsze grał idealnie, ale szybko stał się jednym z najgroźniejszych zawodników Cracovii.

Transfer do Pisy miał być dla niego kolejnym krokiem w karierze. Serie A oznaczała jednak znacznie większą konkurencję, inne wymagania i zdecydowanie mniej czasu na pokazanie swojej wartości. Były napastnik Cracovii nie zdołał nawiązać do formy z Krakowa, a jego włoska przygoda nie potoczyła się zgodnie z oczekiwaniami.

Teraz Stojilković ma przenieść się do Rapidu Bukareszt. Rumuński klub może dać mu szansę na regularną grę i odbudowanie formy, którą prezentował przy Kałuży. Rapid ma dużą bazę kibiców i wysokie ambicje, dlatego dla samego zawodnika może to być dobry moment na nowy początek.

Takie historie pokazują, jak wiele w piłce zależy od konkretnego klubu, trenera i stylu gry. W przypadku Stojilkovicia właśnie Cracovia okazała się miejscem, w którym wszystko zaczęło funkcjonować. Przy Kałuży odzyskał pewność siebie, zdobywał bramki i ponownie zwrócił na siebie uwagę zagranicznych zespołów.

Pasy wycisnęły z tego transferu praktycznie maksimum

W momencie sprzedaży część z nas mogła zastanawiać się, czy Cracovia nie oddaje zbyt szybko swojego najlepszego napastnika. Trudno się temu dziwić, ponieważ traciliśmy zawodnika, który miał już liczby i nadal mógł pomagać drużynie. Klub otrzymał jednak ofertę, którą bardzo trudno było zignorować.

Cracovia sprowadziła Stojilkovicia za około 500 tysięcy euro, a po zaledwie jednej rundzie sprzedała go do Pisy za około trzy miliony euro. Na samej różnicy między kwotą zakupu i sprzedaży Pasy mogły więc zarobić około 2,5 miliona euro. Ostateczny zysk mógł być nieco niższy po uwzględnieniu prowizji, bonusów i innych kosztów, ale nadal była to bardzo udana operacja.

Patrząc na dalsze losy napastnika, decyzja władz naszego klubu broni się jeszcze mocniej. Cracovia sprowadziła zawodnika, stworzyła mu odpowiednie warunki do odbudowania formy, wykorzystała jego najlepszy okres, a następnie sprzedała go w momencie największego zainteresowania.

Sportowo straciliśmy ważnego piłkarza, ale finansowo Pasy trafiły z momentem niemal idealnie. Stojilković pozostawił przy Kałuży kilka ważnych bramek i dobre wspomnienia, a klub zarobił na nim naprawdę solidne pieniądze. Teraz pozostaje obserwować, czy w Rapidzie Bukareszt zdoła jeszcze wrócić do poziomu, który prezentował u Nas w barwach Cracovii.

X
Jesteś na X? Wpadaj do nas po więcej Pasiastych newsów!
OBSERWUJ NAS
Krzysztof Gruca
Krzysztof Gruca

Kibic Cracovii od 1997 roku. Pamięta III ligę i czasy, gdy Zegarek trafiał do siatki jak na zawołanie. Na CracoviaPany.pl pisze o Pasach z perspektywy kibica, który z klubem przeżył już naprawdę sporo.