Przed Cracovią kolejne wymagające spotkanie. W niedzielę 16 sierpnia przy Kałuży Pasy podejmą Raków Częstochowa – rywala, który w ostatnich latach regularnie należał do ligowej czołówki i którego z pewnością nie można lekceważyć.
Są jednak liczby, które przed tym spotkaniem dają kibicom Cracovii całkiem konkretne powody do optymizmu. O ile ostatnie wyjazdy do Częstochowy kończyły się dla Pasów bardzo źle, o tyle przy Kałuży Raków od kilku spotkań nie potrafi znaleźć sposobu na Cracovię.
Do tego niedzielny mecz przychodzi po wyjątkowo burzliwym tygodniu. W mediach pojawiły się informacje o możliwej dymisji prezesa Murata Colaka, później sam zainteresowany poinformował o porozumieniu z właścicielem Robertem Platkiem, a w tle cały czas trwa dyskusja o potrzebnych transferach.
Teraz najlepiej byłoby na chwilę odłożyć sprawy gabinetowe. W niedzielę odpowiedź powinna paść przede wszystkim na murawie.
Ostatnie mecze? Bilans jest bardziej wyrównany, niż może się wydawać
Dwa najświeższe spotkania z Rakowem mogą trochę zaciemniać obraz tej rywalizacji. W kwietniu Pasy przegrały w Częstochowie aż 1:4, a kilka miesięcy wcześniej Raków wyeliminował Cracovię z Pucharu Polski, wygrywając 3:0.
Jeżeli jednak spojrzymy szerzej na 10 ostatnich oficjalnych spotkań, robi się zdecydowanie ciekawiej. Cracovia wygrała cztery razy, dwa mecze zakończyły się remisem, a cztery zwycięstwem Rakowa. Innymi słowy – mamy idealne 4–2–4.
Ostatnie 10 spotkań
Szczególnie interesujące jest jednak nie to, jak wygląda cały bilans, ale gdzie rozgrywane były te spotkania.
Przy Kałuży Raków ma problem
W czterech ostatnich ligowych meczach Cracovii z Rakowem rozegranych przy Kałuży Pasy nie poniosły ani jednej porażki. Bilans to trzy zwycięstwa i jeden remis, a jeszcze lepiej wygląda liczba bramek: Cracovia wygrała kolejno 3:0, 2:0 i 2:0, a jedyne spotkanie bez zwycięstwa zakończyło się wynikiem 0:0. Daje to aż 7:0 w bramkach dla Pasów.
To właśnie ten bilans powinien być punktem odniesienia przed niedzielą. Ostatnie 1:4 w Częstochowie boli, ale tym razem to Raków musi przyjechać do Krakowa – na stadion, na którym w ostatnich latach nie tylko nie potrafił wygrać, ale nawet strzelić gola.
Raków mocny, ale nie nietykalny
Raków pozostaje zespołem z bardzo mocną kadrą i na papierze może być wskazywany jako faworyt tego spotkania. To drużyna mająca dużo jakości w ofensywie i środku pola, dlatego Cracovia będzie musiała zachować koncentrację przez pełne 90 minut. Z drugiej strony częstochowianie rozpoczęli sezon od domowej porażki 1:2 z Wisłą Płock, co pokazuje, że nie jest to rywal, którego nie da się zranić.
Cracovia również ma swoje problemy, przede wszystkim w ofensywie. Brak napastnika, który regularnie dawałby liczby, pozostaje jednym z głównych tematów wokół zespołu, a ostatnie rozmowy Murata Colaka z Robertem Platkiem miały dotyczyć między innymi dodatkowych środków na wzmocnienia. Mecz z Rakowem może więc powiedzieć nam o obecnej drużynie Bartosza Grzelaka naprawdę dużo.
Pasiasty doping może zrobić różnicę.
Własny stadion może być jednym z największych argumentów Cracovii. Na dziś, 12 sierpnia, bilety na spotkanie kupiło już ponad 7000 kibiców Pasów, a do meczu zostało jeszcze kilka dni. Jeśli sprzedaż utrzyma dobre tempo, przy Kałuży może zrobić się naprawdę głośno, a pełniejsze trybuny i doping od pierwszej do ostatniej minuty mogą dać zawodnikom dodatkową energię.
Jest też coś, czego nie pokaże żadna tabela ani statystyka. Najlepszy doping w Krakowie może być w niedzielę naszą realną przewagą. Raków nie będzie grał tylko przeciwko jedenastu zawodnikom Cracovii, ale również przeciwko stadionowi, który potrafi ponieść Pasy w trudnych momentach.
Nie trzeba dominować. Trzeba być skutecznym
Cracovia nie musi przez 90 minut prowadzić gry i zamykać Rakowa na jego połowie. Częstochowianie potrafią wykorzystać najmniejszy błąd, dlatego kluczowe będą organizacja, cierpliwość i koncentracja w defensywie. Z drugiej strony kibice chcieliby zobaczyć Pasy, które nie tylko dobrze zabezpieczają własną bramkę, ale również potrafią zrobić krzywdę przeciwnikowi z przodu.
I tutaj ponownie wraca temat napastnika. Bez skuteczności pod bramką rywala nawet bardzo dobra organizacja gry może nie wystarczyć przeciwko zespołowi tej klasy. Jeżeli jednak Cracovia wykorzysta swoje okazje, historia ostatnich domowych spotkań pokazuje, że Raków przy Kałuży naprawdę jest do ogrania.
Liczby przy Kałuży mówią: można w to wierzyć
Ostatnie dwa mecze w Częstochowie były zdecydowanie dla Rakowa, ale ostatnie dziesięć oficjalnych spotkań daje idealnie remisowy bilans 4–2–4. Jeszcze lepiej wygląda jednak domowa seria Pasów: trzy zwycięstwa, jeden remis, zero porażek i bilans bramek 7:0 w czterech ostatnich ligowych meczach przy Kałuży.
Po tygodniu pełnym informacji o zarządzie, budżecie i transferach najlepszą wiadomością dla wszystkich związanych z Cracovią byłyby po prostu trzy punkty. Raków ma mocną drużynę, ale Pasy mają Kałuży, coraz liczniejsze trybuny i serię, której warto bronić.




