Cracovia - Raków, dla gości to krakowska klątwa

Raków chce przełamać „krakowską klątwę”. Przy Kałuży jeszcze nigdy nie wygrał w lidze

Oficjalna strona Rakowa Częstochowa zapowiada niedzielne spotkanie z naszą Cracovią pod wymownym hasłem: „Przełamać krakowską klątwę”. I trudno się temu określeniu dziwić, bo częstochowianie w swojej historii jeszcze nigdy nie wygrali ligowego meczu przy Kałuży. Jedyne wyjazdowe zwycięstwo w Krakowie odnieśli w 2021 roku, ale było to spotkanie Pucharu Polski. Łącznie oba zespoły rozegrały 34 oficjalne mecze – Cracovia wygrała 13, Raków 10, a 11 razy padł remis.

Raków przyjedzie do Krakowa podbudowany awansem w europejskich pucharach, ale w lidze początek sezonu ma słaby. Dwa dotychczasowe mecze zakończyły się porażkami 1:2 z Wisłą Płock i Śląskiem Wrocław. Nasza Cracovia również nie ma powodów do zadowolenia – Pasy wciąż czekają na pierwszą bramkę w sezonie. I właśnie dlatego drużyna Bartosza Grzelaka po prostu musi teraz wygrać. Kolejny remis nikogo przy Kałuży nie zadowoli i tylko zwiększy presję wokół zespołu. Tym bardziej, że zainteresowanie meczem jest spore – liczba sprzedanych miejsc przekroczyła dziś 8000 sztuk, więc możemy spodziewać się bardzo dobrej frekwencji i mocnego dopingu.

Dodatkowym smaczkiem będzie powrót do Krakowa kilku osób dobrze znanych kibicom Pasów. W sztabie Rakowa pracują Dawid Kroczek, Tomasz Jasik i Paweł Drechsler, a w ofensywie częstochowian występuje były napastnik naszej Cracovii Patryk Makuch. O tym, jak dobrze Pasy radziły sobie ostatnio z Rakowem przy własnym stadionie, pisaliśmy już w naszej analizie: Cracovia kontra Raków. Domowy bilans daje powody do optymizmu.

Raków mówi więc o „krakowskiej klątwie”. My nie mielibyśmy nic przeciwko, żeby trwała przynajmniej jeszcze jeden mecz.

X
Jesteś na X? Wpadaj do nas po więcej Pasiastych newsów!
OBSERWUJ NAS
Krzysztof Gruca
Krzysztof Gruca

Kibic Cracovii od 1997 roku. Pamięta III ligę, stadionową kiełbaskę i czasy, gdy Zegarek trafiał do siatki jak na zawołanie. Na CracoviaPany.pl pisze o Pasach z perspektywy kibica, który z klubem przeżył już naprawdę sporo.