Wisła Kraków nie tylko pokonała Jagiellonię Białystok 2:0, ale po spotkaniu dorzuciła jeszcze małą szpilkę w stronę Adriana Siemieńca. Klub opublikował w mediach społecznościowych krótkie wideo nawiązujące do głośnej afery związanej z kontaktami szkoleniowca Jagiellonii z sędziami.
Temat od kilku dni mocno żyje w polskiej piłce. Według wcześniejszych doniesień Siemieniec miał kontaktować się z arbitrem w kontekście zagrożonych kartkami zawodników Jagiellonii. Sprawą zajęła się już Komisja Ligi, choć jej przewodniczący zaznaczył, że nie jest to sprawa o charakterze korupcyjnym ani dotycząca manipulowania wynikiem spotkania.
Kibice Wisły też nie odpuścili
Podczas meczu przy Reymonta temat był obecny również na trybunach. Kibice Wisły skandowali hasła nawiązujące do wiadomości wysyłanych przez trenera Jagiellonii, a atmosfera wokół całej sytuacji była wyraźnie wyczuwalna.
Na boisku gospodarze również mieli powody do zadowolenia. Wisła Kraków wygrała 2:0 po dwóch trafieniach Ángela Rodado, a Jagiellonia przez całe spotkanie oddała tylko jeden celny strzał.
„Masz nową wiadomość”. Wisła uderzyła po meczu
Po końcowym gwizdku klub poszedł krok dalej. Na oficjalnym profilu Wisły pojawiło się wideo z podpisem „Masz nową wiadomość”. Na nagraniu pokazano ekran telefonu i komunikaty zachęcające kibiców do przyjścia na kolejny mecz ze Śląskiem Wrocław.
Nawiązanie do całej afery wokół Siemieńca było bardzo czytelne i trudno było uznać je za przypadkowe.
Krakowski klub wykorzystał moment
Wisła wykorzystała więc nie tylko dobry wynik sportowy, ale też temat, którym od kilku dni żyje piłkarska Polska. Takie szybkie reakcje w social mediach coraz częściej stają się częścią meczowej narracji i tym razem klub z Reymonta zdecydowanie nie odpuścił okazji do żartu.
Po ośmiu kolejkach Wisła zajmuje 4. miejsce w tabeli z 14 punktami. Jagiellonia ma 12 punktów i zaległy mecz do rozegrania.
Żart z Siemieńca, a co z walką Wisły z pseudokibicami?
Żart z Adriana Siemieńca zrobił ogromne zasięgi i marketingowo okazał się bardzo skuteczny, ale można mieć wątpliwości, czy taki ton przystoi oficjalnemu profilowi dużego klubu. Zwłaszcza że przy Reymonta nadal trwa znacznie poważniejsza dyskusja o tym, jak Wisła zamierza radzić sobie z pseudokibicowską symboliką na trybunach.
Podczas meczu kibice szybko podchwycili temat „SMS-ów” i nawet w przyśpiewkach zastępowali nimi bardziej dosadne słowa. Jednocześnie na trybunach wciąż pojawiają się flagi kojarzone z bojówkami Wisły, mimo wcześniejszych zapowiedzi klubu o zdecydowanej walce z takim środowiskiem.
I tu pojawia się pytanie: czy viralowy żart z Siemieńca nie odwrócił trochę uwagi od trudniejszego tematu, z którym Wisła wciąż musi się zmierzyć? Zasięgi robią wrażenie, ale dla klubu ważniejsza od chwilowej popularności powinna być konsekwencja w tym, co wcześniej publicznie deklarował.




