Jarosław Królewski Wisła Kraków ze smoczą maskotką klubu

Boniek punktuje Królewskiego. Prezes Wisły odpowiada po swojemu

Transfer Jordiego Sáncheza z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin zdążył już wywołać kilka medialnych rund, a teraz do dyskusji włączył się Zbigniew Boniek. Były prezes PZPN nie owijał w bawełnę i w rozmowie z Polsatem Sport stwierdził, że Jarosław Królewski w sporze dotyczącym odejścia Hiszpana po prostu nie ma racji. Jego zdaniem Wisła mogła wcześniej zabezpieczyć się odpowiednimi zapisami w kontrakcie napastnika, ograniczając termin obowiązywania klauzuli wykupu.

Boniek poszedł jednak krok dalej. Zwrócił uwagę, że Królewski jest człowiekiem inteligentnym i lubiącym polemikę, szczególnie w mediach społecznościowych, ale jednocześnie wprost stwierdził, że właściciel Wisły „ciągle się uczy prowadzenia klubu”. Według byłego prezesa PZPN właśnie brak odpowiedniego zabezpieczenia umowy pozwolił Pogoni uruchomić klauzulę już po rozpoczęciu sezonu i zabrać Wiśle jednego z najważniejszych zawodników ofensywnych.

Królewski odpowiada Bońkowi. „Ma problem z ego”

Na pierwszą reakcję długo czekać nie trzeba było. Jarosław Królewski skwitował wypowiedź Bońka na X krótkim: „Co za głupoty”. Później jednak rozwinął swoją odpowiedź i poszedł znacznie dalej. W rozmowie ze SportowymiFaktami podkreślał swoje doświadczenie biznesowe, przekonywał, że krytyka Bońka jest nietrafiona, a samego byłego prezesa PZPN ocenił jako człowieka, który ma „problem z ego”.

To już nie była zwykła obrona decyzji dotyczącej kontraktu Sáncheza. Królewski przeszedł również do osobistej oceny swojego adwersarza, a Tomasz Smokowski celnie podsumował całą sytuację stwierdzeniem, że prezes Wisły „ugasił pożar benzyną”. Trudno o lepszy opis tego, jak szybko sportowa dyskusja o jednym transferze zamieniła się w kolejną medialną bitwę.

Taki styl komunikacji nie jest zresztą niczym nowym. X od dawna jest dla Królewskiego nie tylko miejscem publikowania klubowych informacji, ale także przestrzenią do publicznych polemik z dziennikarzami, działaczami i właścicielami innych klubów. Przy transferze Sáncheza mieliśmy już długą wymianę z właścicielem Pogoni Alexem Haditaghim, a teraz do tego grona dołączył Zbigniew Boniek. Sam Boniek również zwracał uwagę na zamiłowanie Królewskiego do „boksowania się” w mediach społecznościowych.

Problem w tym, że za całą tą wymianą stoi bardzo konkretny sportowy temat. Sánchez odszedł z Wisły jako jeden z najważniejszych ofensywnych zawodników drużyny, po czym w nowych barwach niemal natychmiast zdobył bramkę. Wisła zdecydowała natomiast, że nie będzie w ostatniej chwili sprowadzać nowego napastnika tylko po to, by za wszelką cenę załatać powstałą lukę.

Z kalkulatorem Królewskiego też bywało różnie

Przy całej dyskusji o doświadczeniu i wiedzy dotyczącej prowadzenia klubu trudno nie przypomnieć sobie innej wypowiedzi Jarosława Królewskiego. Gdy ustalano, że Wieczysta będzie rozgrywać swoje domowe mecze Ekstraklasy przy Reymonta, prezes Wisły przewidywał, że beniaminek ma „dużą szansę osiągnąć drugą pod względem liczebności frekwencję w Krakowie”. Dodawał przy tym, że kibice Wisły i Wieczystej to często „te same zbiory”.

Na razie matematyka nie bardzo chce z tą prognozą współpracować. Pierwsze dwa domowe spotkania Wieczystej przy Reymonta dały średnią 4037 widzów, a mecz z Zagłębiem Lubin obejrzało zaledwie 1282 kibiców. Po tych spotkaniach Wieczysta znajdowała się na samym dole ekstraklasowych zestawień frekwencji.

Oczywiście sezon jest długi i te liczby mogą jeszcze wzrosnąć. Na dziś jednak zapowiedź o drugiej frekwencji w Krakowie wygląda bardzo optymistycznie. Zwłaszcza że Cracovia w bezpośrednim meczu z Wieczystą zgromadziła 12 684 widzów, czyli ponad trzy razy więcej niż obecna średnia domowa zespołu z Chałupnika — wspieranego przecież w dużej mierze przez środowisko kibicowskie krakowskiej Wisły.

Mocne deklaracje łatwo składać, trudniej później je rozliczać

Podobny mechanizm można było obserwować przy wcześniejszych zapowiedziach dotyczących porządkowania sytuacji na trybunach Wisły. Klub komunikował zdecydowaną walkę z patologicznymi zachowaniami i symboliką kojarzoną ze środowiskiem pseudokibicowskim. Po derbach z Wieczystą rzeczywiście sporo komentatorów chwaliło zmiany, ale jednocześnie na stadionie nadal widoczna była m.in. flaga Wisła Devils, co wywoływało pytania o granice tej zapowiadanej walki.

Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że sportowo Jarosław Królewski ma dziś czym się bronić. Wisła dobrze weszła w Ekstraklasę i na boisku daje swoim kibicom sporo powodów do optymizmu. To właśnie dlatego krytyka jego działalności medialnej nie musi oznaczać podważania wszystkiego, co dzieje się obecnie przy Reymonta.

Zupełnie inaczej można jednak oceniać sposób komunikacji prezesa Wisły. Mocne deklaracje, błyskawiczne riposty i kolejne pojedynki na X nie zawsze wyglądają jak komunikacja, której można oczekiwać od prezesa jednego z największych polskich klubów. Królewski niewątpliwie świetnie odnajduje się w social mediach i potrafi sprawić, że o Wiśle jest głośno. Problem pojawia się wtedy, gdy internetowa riposta zaczyna zastępować rzeczową odpowiedź na krytykę.

Zbigniew Boniek zakwestionował sposób rozegrania sprawy Sáncheza. Można się z nim zgadzać albo nie, ale odpowiedź w stylu „co za głupoty”, a później sugestia o „problemie z ego”, nie zamyka tematu – przeciwnie, daje mu kolejne życie. I właśnie tutaj Królewski sam napędza mechanizm, na który później często narzeka: zamiast wygasić dyskusję, dokłada do niej kolejny medialny wątek.

Jordi tymczasem jest już w Szczecinie i strzela gole, temat frekwencji Wieczystej nie układa się zgodnie z wcześniejszymi prognozami, a zapowiadana walka z problemami na trybunach również pozostawia kilka znaków zapytania. Sportowo Wisła na razie broni się sama. Medialnie jej prezes czasami zdecydowanie bardziej pomaga tworzyć kolejne dyskusje niż je kończyć. I chyba właśnie to jest w tej historii najbardziej charakterystyczne: piłkarz zmienił klub, ale medialny mecz wokół jego transferu wciąż trwa.

X
Jesteś na X? Wpadaj do nas po więcej Pasiastych newsów!
OBSERWUJ NAS
Marcin Wątor
Marcin Wątor

Kibic krakowskiej piłki i redaktor działu „Krakowska Piłka”. Śledzi najważniejsze wydarzenia wokół klubów z Krakowa, stawiając na spokojne, wyważone spojrzenie bez względu na barwy.