Jarosław Królewski znów postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Prezes i większościowy akcjonariusz Wisły Kraków zapowiedział, że jego celem jest stworzenie z Białej Gwiazdy największego i najbardziej zaawansowanego technologicznie klubu sportowego na świecie.
Brzmi bardzo ambitnie, ale Królewski od dawna łączy futbol z technologią, sztuczną inteligencją i analizą danych. W rozmowie na kanale „Horyzonty” przypomniał między innymi o projekcie wykorzystującym AI i big data do analizy zachowań kibiców oraz wyników zespołu. Projekt ten zdobył uznanie w Cannes i rywalizował z kampaniami największych światowych marek.
Ambicje zdecydowanie większe niż sama Ekstraklasa
Królewski opowiedział również o początkach swojego zaangażowania w Wisłę. Gdy w 2019 roku klub znajdował się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, zdecydował się wejść w projekt ratowania Białej Gwiazdy. W kolejnych latach Wisła przeszła przez spadek z Ekstraklasy i czteroletnią walkę o powrót na najwyższy poziom.
Dziś sytuacja sportowa wygląda już znacznie lepiej. Po trzech kolejkach sezonu 2026/27 beniaminek ma na koncie dwa zwycięstwa i jedną porażkę, a sześć zdobytych punktów daje mu miejsce w górnej części tabeli.
Patrząc na tak mocne deklaracje Królewskiego, kibicom Cracovii może przypomnieć się inna duża zapowiedź. Robert Platek mówił o budowie „globalnej” Cracovii, ale rok później trudno wskazać realny przełom, który mocno zmieniłby pozycję Pasów. Można wręcz odnieść wrażenie, że sportowo i organizacyjnie sytuacja nie wygląda dziś lepiej niż wtedy, gdy te słowa padały.
I właśnie dlatego do wielkich deklaracji warto podchodzić z dystansem. W futbolu łatwo powiedzieć o globalnych ambicjach, technologicznej rewolucji czy wielkim projekcie, ale kibiców ostatecznie przekonują przede wszystkim wyniki, transfery i rozwój klubu widoczny na boisku. Trzeba przyznać, że plan Królewskiego brzmi odważnie – być może nawet bardzo odważnie.




