Marcel Łubik bardzo szybko pokazuje, że wypożyczenie do Wisły Kraków może być jednym z lepszych ruchów beniaminka tego lata. 22-letni bramkarz trafił pod Wawel z Augsburga i praktycznie od pierwszych minut sezonu daje Białej Gwieździe sporo jakości oraz spokoju między słupkami.
Już w meczu otwarcia przeciwko GKS-owi Katowice Łubik dwukrotnie ratował Wisłę przed stratą gola, a krakowianie ostatecznie wygrali 2:1. Później również potrafił dołożyć ważne interwencje, między innymi w spotkaniu z Wisłą Płock, gdzie obronił sześć z siedmiu celnych strzałów rywala.
Nie tylko broni. Łubik daje Wiśle coś więcej
Największe wrażenie robi jednak jego gra nogami. Po trzech kolejkach był numerem jeden w Ekstraklasie pod względem liczby długich podań oraz podań progresywnych. Potrafi też błyskawicznie uruchomić kontratak i bez większego problemu rozgrywa piłkę pod pressingiem rywala.
Nie oznacza to oczywiście, że młody bramkarz jest już zawodnikiem bez słabych punktów. Statystyki pokazują, że na linii wciąż ma elementy do poprawy, ale przy wieku 22 lat trudno oczekiwać kompletnego, gotowego golkipera. Gdyby takim już był, prawdopodobnie walczyłby dziś o miejsce w Bundeslidze.
Jest tylko jeden haczyk
I tutaj pojawia się problem dla Wisły. Łubik przebywa w Krakowie tylko na wypożyczeniu, a Biała Gwiazda nie ma opcji jego wykupu. Augsburg nadal wiąże z nim przyszłość i po zakończeniu sezonu bramkarz najprawdopodobniej wróci do Niemiec.
Dziś jego wartość rynkowa według Transfermarkt wynosi około 1,5 mln euro. To już solidna kwota, a jeśli Łubik utrzyma obecną formę i dalej będzie wyróżniał się w Ekstraklasie, jego wycena może jeszcze wyraźnie wzrosnąć.
I właśnie tutaj robi się ciekawie. Nawet gdyby w przyszłości pojawiła się możliwość rozmów o transferze definitywnym, Wisła może mieć problem z wejściem na poziom finansowy wymagany przy zawodniku wartym kilka milionów euro. Jeśli Augsburg dodatkowo zobaczy w nim kandydata do pierwszej drużyny albo znajdzie się klub z większym budżetem, szanse Białej Gwiazdy na zatrzymanie bramkarza mogą jeszcze spaść.
Na dziś trudno jednak narzekać. Wisła świadomie zgodziła się na taki układ i sportowo dostała zawodnika, który już daje drużynie sporo jakości. Problem może pojawić się dopiero za kilka miesięcy — gdy kibice przy Reymonta naprawdę mocno się do niego przyzwyczają. Bo jeśli Łubik dalej będzie tak bronił, jego wartość może rosnąć szybciej niż możliwości finansowe Wisły.




