To nie jest dobry tydzień dla krakowskiej piłki. Najpierw z Pucharem Polski pożegnała się Wisła Kraków, która na wyjeździe przegrała z pierwszoligową Odrą Opole 1:2. Dzień później jeszcze większego rozczarowania doświadczyli kibice Cracovii. Pasy prowadziły ze Zniczem Pruszków po pięknym golu Ajdina Hasicia, ale w 95. minucie straciły zwycięstwo, a następnie odpadły po rzutach karnych z drugoligowcem.
W efekcie obaj najbardziej utytułowani przedstawiciele Krakowa zakończyli tegoroczną przygodę z Pucharem Polski już na pierwszej przeszkodzie. Wisłę wyeliminowała Odra, a Cracovię Znicz. Jeszcze kilka lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. W sezonie 2022/23 oba krakowskie kluby przeszły 1/32 finału. Rok wcześniej odpadła Cracovia, ale awansowała Wisła, natomiast w poprzedniej edycji sytuacja była odwrotna — Wisła przegrała z KSZO, a broniąca trofeum Cracovia wyeliminowała Chrobrego Głogów.
Hutnik odpadł jeszcze wcześniej. Została tylko Wieczysta
Sytuacja Krakowa wygląda jeszcze gorzej, jeśli spojrzymy szerzej. Hutnik Kraków nie dotarł nawet do 1. rundy, ponieważ w sierpniowej rundzie wstępnej przegrał 0:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Tym samym z czterech krakowskich klubów, które rozpoczęły rywalizację na szczeblu centralnym, trzy są już poza rozgrywkami.
Honor miasta może uratować jeszcze Wieczysta. Beniaminek Ekstraklasy zagra w czwartek o 14:30 na wyjeździe z Avią Świdnik. Teoretycznie będzie faworytem, ale po tym, co wydarzyło się z Wisłą i Cracovią, chyba nikt w Krakowie nie powinien już z góry dopisywać sobie awansu. Avia w poprzednim sezonie potrafiła dojść aż do ćwierćfinału Pucharu Polski, więc z pewnością nie będzie rywalem, którego można potraktować ulgowo.
Jeżeli jutro odpadnie również Wieczysta, Kraków zostanie bez ani jednego przedstawiciela już po pierwszej rundzie właściwej Pucharu Polski. Wtedy dopiero będzie można mówić o wyjątkowo ponurym obrazie krakowskiej piłki i sprawdzić, jak rzadko podobna sytuacja zdarzała się wcześniej.




