Weszło zakpiło z prezesa Cracovii - Murata Colaka - niesmaczny żart Liga Minus

„Sędzia, uwajaj!”. Weszło zakpiło z Murata Colaka. Żart poszedł za daleko?

Po meczu Cracovii z Legią Warszawa emocji nie brakowało, przede wszystkim za sprawą kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym i zachowania prezesa Pasów Murata Colaka tuż po końcowym gwizdku. Temat szybko trafił również do programu „Liga Minus” na kanale Weszło, gdzie ostatnią kolejkę Ekstraklasy omawia się w luźnej, często mocno humorystycznej formule. I właśnie z humorem tym razem pojawił się problem, bo uwagę przyciągnęła nie tyle sama rozmowa w studiu, co miniatura filmu z ogromnym napisem: „SĘDZIA, UWAJAJ!”.

Żart z języka zamiast z samej sytuacji

To oczywiste nawiązanie do sposobu, w jaki Murat Colak mówi po polsku. Prezes Cracovii nie jest Polakiem, ale coraz częściej stara się komunikować właśnie w naszym języku i nic dziwnego, że czasem pojawiają się w jego wypowiedziach błędy, przekręcone słowa czy charakterystyczne łamańce językowe. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego akurat to miało stać się głównym żartem promującym materiał o kolejce Ekstraklasy.

Można przecież oceniać jego zachowanie po meczu, można krytykować sposób, w jaki podszedł do sędziego, można nawet uznać, że prezes klubu powinien zachować więcej dystansu. To wszystko są normalne tematy do dyskusji. Robienie clickbaitu z tego, że obcokrajowiec nie wypowiedział idealnie polskiego słowa, wygląda już jednak dużo słabiej.

Weszło od lat opiera sporą część swoich formatów na ironii, docinkach i komedii. Wojciech Kowalczyk czy Jakub Paczul właśnie dlatego są chętnie oglądani, bo nie prowadzą kolejnego sztywnego programu piłkarskiego, tylko potrafią wyśmiać absurdy Ekstraklasy i powiedzieć coś w sposób, którego nie usłyszymy w klasycznym studiu telewizyjnym. I to jest akurat duży atut tego formatu. Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy żart przestaje dotyczyć wydarzenia, decyzji, zachowania czy piłkarskiej rzeczywistości, a zaczyna bazować przede wszystkim na sposobie mówienia konkretnej osoby.

Sednem była kontrowersja sędziowska

Tym bardziej, że sedno całej historii po meczu Cracovia – Legia było znacznie poważniejsze. Pasy miały pretensje o sytuację w polu karnym, w której Karol Knap został nadepnięty przez zawodnika Legii. Powtórki wzbudziły sporo dyskusji, a w Cracovii pojawiło się przekonanie, że arbiter powinien przynajmniej dokładniej przeanalizować zdarzenie z pomocą VAR-u.

Właśnie z tym wiązała się emocjonalna reakcja Murata Colaka, który po meczu znalazł się na murawie i zwrócił się w stronę sędziego, sugerując, by ten uważał i korzystał z VAR-u. Samą formę takiego zachowania można oczywiście oceniać różnie. Jedni uznają, że prezes klubu nie powinien w ten sposób reagować, inni stwierdzą, że po kolejnej kontrowersyjnej sytuacji zwyczajnie puściły mu nerwy. I właśnie to byłby ciekawy temat do rozmowy.

Miniatura miała bawić. Wyszło niefortunnie

Zamiast tego w promocji materiału największy nacisk położono na językową pomyłkę Colaka. Do tego w tle miniatury pojawiła się sylwetka czarnoskórego piłkarza Lecha Poznań – Manuela Arboledy, co w połączeniu z całą kompozycją jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że autorzy chcieli przede wszystkim zbudować prosty, memiczny żart.

Być może w zamyśle miało to pasować do lekkiej konwencji kanału i stylu znanego z materiałów Paczula. Tyle że efekt jest co najmniej niefortunny. Zamiast śmiesznego obrazka wyszedł materiał, który łatwo odebrać jako wyśmiewanie obcokrajowca próbującego mówić po polsku.

A przecież dało się to zrobić bez żadnego problemu inaczej. Wystarczyłoby hasło „Sędzia, sprawdź VAR!”. Clickbait pozostałby clickbaitem, materiał nadal przyciągałby uwagę, a jednocześnie przekaz dotyczyłby faktycznego wydarzenia, a nie sposobu mówienia prezesa Pasów.

?

Czy Weszło przesadziło z miniaturą wyśmiewającą sposób mówienia Murata Colaka?

Wybierz odpowiedź i zagłosuj

Krytykować można. Wyśmiewać akcent? To już inna sprawa

Murat Colak może budzić różne opinie i z pewnością jego zachowanie po meczu będzie jeszcze oceniane. Można się z nim zgadzać lub nie, można krytykować emocjonalne reakcje, można dyskutować o jego pomysłach dotyczących sędziowania czy VAR-u. Trudno jednak nie zauważyć, że przynajmniej próbuje komunikować się z kibicami i mediami po polsku, choć nie jest to jego ojczysty język. Robienie z tego głównego dowcipu wypada więc po prostu słabo.

Humor w piłce jest potrzebny, a Weszło wielokrotnie udowadniało, że potrafi robić go naprawdę dobrze. Tym razem jednak granica między zabawną szyderą a zwyczajnie nieprofesjonalnym żartem została mocno zatarta. Miało być śmiesznie i w stylu „Ligi Minus”. Wyszło przede wszystkim niesmacznie.

X
Jesteś na X? Wpadaj do nas po więcej Pasiastych newsów!
OBSERWUJ NAS
Marcin Wątor
Marcin Wątor

Kibic krakowskiej piłki i redaktor działu „Krakowska Piłka”. Śledzi najważniejsze wydarzenia wokół klubów z Krakowa, stawiając na spokojne, wyważone spojrzenie bez względu na barwy.

Dodaj komentarz